sobota, 26 października 2019

Bettina Bereś. Nie rozRÓŻniam, filodendron i fiołki w cukrze



Bettina Bereś 
Nie rozŻniam, filodendron i fiołki w cukrze               

Wystawa w Shefter Gallery w Krakowie
12.10. – 15.11. 2019
Kuratorki: Agnieszka Gołębiewska i Lucyna Shefter





Ta linia podziału jest tak cienka, jak prześcieradło, na którym śpimy. A może w ogóle jej nie ma. Sztuka i życie, wspomnienia nasze i wspomnienia należące do innych, ale żyjące w nas.
Wszystko się uzupełnia, wszystko łączy ze sobą.

Bettina Bereś nie rozróżnia i nie rozgranicza: ani działań w obrębie sztuki, ani sztuki od życia. Wszystko łączy się ze sobą w jedną spójną całość: prostota i przekora, obecna chwila i wspomnienia, życie i sztuka. Wypowiedziane słowa, noszone w nas, a wykrzyczane potem na wyhaftowanej makatce. Róż, jako kolor własny, i róż, który wolno przywołać jako ikoniczny kolor innej, tak bliskiej artystki.
Wałek malarski pokrywający obrazy Bettiny Bereś, niczym faktor pamięci, zasnuwa wszystko woalem. Czy to nasze wspomnienia, a może opowieść kogoś innego, którą już przyjmujemy za własną?





A przekora?
Bettina Bereś zna to uczucia doskonale: wychowana w sercu awangardowego artystycznego środowiska, zbuntowała się już dawno temu, obierając niepokornie m.in. drogę klasycznego malarstwa.
Tak więc pozwólmy sobie po prostu na radość z obrazu fikusa na tle różowej plamy.
Wyprawmy wytworne przyjęcie złożone z nazw potraw wyhaftowanych na płóciennych talerzach, takich jak „Zupa nic”, wykwintne danie ugotowane z zaledwie kilku składników.
Spójrzmy w błękit nieba odbijającego się w lustrze toaletki. Usiądźmy pod światłem nieistniejącej już lampy, pod którą nadal nam jasno.
Jest przecież tyle zachwycających, pozornie tylko nieistotnych zjawisk, bez których świat byłby uboższy o te okruchy piękna. Takich jak fiołki w cukrze.

„Ja nie robię rozdziału”, wyznaje nam w rozmowie Bettina Bereś. Siedząc z kubkiem herbaty w dłoni w salonie jej ukrytego w ogrodzie domu, po prostu się to rozumie.
(AG)





















Bettina Bereś, malarka, hafciarka, performerka, ogrodniczka, właścicielka psów o fajnych imionach, współtwórczyni ważnych krakowskich galerii. Mieszka i pracuje w Krakowie. W Shefter Gallery pokaże głównie swoje obrazy, ale dajmy się zaskoczyć.
Fot. Anna Stankiewicz